DSCN5608
 

Polska, tradycyjna wigilia bez karpia w zasadzie nie ma racji bytu. Z kolei na większości polskich stołów karp nie ma racji bytu poza wigilią. W związku z tym, wybierając się na przedświąteczne zakupy postarajmy się przynieść do domu rybę jak najlepszej jakości, a nie najtańszą. W końcu jemy ją tylko raz w roku, z najbliższą rodziną i to w dodatku w okresie najwspanialszych świąt.

 

Ze wszystkich mięs, które znane są Polakom ryby psuja się najszybciej. W dawnych czasach, gdy nikt nie dysponował lodówkami ryby jedzono tylko prosto z połowu. Unikano ryb martwych lub już sprawionych. Ubite czy śnięte, wyglądające na świeże, wcale takie nie musiały być, mimo zapewnień rybaka. Jedyną, niepodważalną gwarancją świeżości ryby był fakt, że jest żywa. Dlatego gdańskie gosposie kupowały jeszcze trzepoczące się ryby prosto z łódki, a jeziorni i rzeczni rybacy dostarczali do pańskich dworów żywe ryby w wiadrach. Zwyczaj ten pozostał do dziś w kwestii kupowania karpia. Niestety w dobie sprzętu chłodniczego i obowiązujących norm odnośnie przechowywania żywności zwyczaj ten należałoby jak najszybciej zapomnieć. W Polskiej kulturze ludowej są zwyczaje dobre i złe. Warto pielęgnować i odszukiwać te dobre, często zapomniane. Z kolei zwyczajów złych powinniśmy unikać jak ognia. Kupowanie żywego karpia nie tyle, że jest sprzeczne z jakimikolwiek wytycznymi etyki i wiary, która dominuje w Polsce, to na dodatek jest bardzo mało ekonomiczne. Gdyby nie było innej możliwości, niż kupowanie karpi żywych to sprawa mogłaby być potraktowana ulgowo, jednak w wielu sklepach można zakupić karpie ubite, płaty czy nawet dzwonka.

 

Żywy czy ubity


Kupując karpia żywego pamiętajmy, że płacimy za kg żywca, czyli całej ryby, łącznie z głową i wnętrznościami. Głowa karpia nie jest mała, a brzuch jest spory, dlatego lwia część wydanych pieniędzy ląduje w koszu na śmieci. Karp żywy jest bardzo drogi w transporcie i utrzymaniu, dlatego płacimy dodatkowo ukrytą kwotę, właśnie na te cele. Oprócz zwykłego basenu ryby potrzebują ciągłego natlenienia i ruchu wody, co dodatkowo generuje koszty. Warto wiedzieć, że samo stanowisko do sprzedaży karpi żywych jest stanowiskiem specjalnym, stworzonym na ten cel, co dodatkowo podwyższa cenę ryby. Zakupiona żywa DSC 0604ryba musi być transportowana tylko i wyłącznie w wiaderku. Jeśli przypadkiem zostaniemy skontrolowani w autobusie czy we własnych samochodzie przez policje, która znajdzie trzepoczącą się żywą rybę w worku foliowym, skończymy ze słonym mandatem i wpisem do naszych akt. Uzyskamy nie byle jaki wpis: znęcania się nad zwierzętami. Nawet jeśli uda nam się jeszcze żywego karpia przetransportować do domu, musimy zastanowić się, po co nam żywy karp? Jeżeli mamy duże akwarium może on ozdobić nasz salon przez dwa dni przed wigilią. W tym celu może lepiej zakupić chińskiego karpia Koi- przynajmniej jest kolorowy. Karpia możemy trzymać też w wiadrze, ale każdy jego ruch będzie oznaczał rozchlapanie wody waz z jego śluzem i wydzielinami na podłogę. Jeżeli nie przepadamy za częstym myciem czy kąpielami, karpia zawsze możemy trzymać po staropolsku w wannie. Na pewno dzieci się ucieszą, a dla gości będzie to znak, że z higieną osobistą nie jesteśmy za pan brat. Zazwyczaj jednak jest tak, ze przetransportowany żywy karp, z braku pomysłu „co dalej” jest z obrzydzeniem ubijany w zlewie kuchennym. Ciekawe, kto w tym roku tego dokona?

 

Bądź co bądź, karp wigilijną rybą jest i w domu musi być. Ale nikt nigdzie nie napisał, że to musi być karp żywy. Jeżeli zatem liczymy się z pieniędzmi, hołdujemy staropolskiej tradycji ryby na stole, nie przepadamy za zabijaniem i wyjmowaniem wnętrzności oraz chcemy mieć czas na przygotowanie smacznej ryby, kupujemy karpia już ubitego lub w kawałkach. Kupując karpia żywego lub ubitego, ale w całości nigdy nie wiemy, jakie będzie miał mięso w środku. Może być jędrne i różowe, ale może być białe, tłuste i ciastowate. W tej kwestii wygrywają płaty, filety i dzwonka, gdzie jak na dłoni widać czy mięso nie jest przerośnięte tłuszczem. Oczywiście cena takowych wyrębów jest dużo wyższa niż ryby w całości, ale pamiętajmy, ze płacimy w zasadzie za to, co prawie w 100% zjemy. Karp w częściach sprzedawany jest zazwyczaj w opakowaniach, gdzie wyszczególniona jest data uboju oraz przydatności do spożycia. Taka rybę możemy zarówno mrozić jak i chłodzić i nie odbija się to na jej późniejszej wartości smakowej.

 

Rozpoznać dobrą rybę


Jeżeli jednak należymy do tradycyjnych uparciuchów i od zawsze kupowaliśmy karpia żywego i takiego kupować będziemy to przed zakupem warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Karpie powinny być przetrzymywane w dużym, natlenianym zbiorniku, a sprzedawca może je sprzedawać jako towar żywy jedynie do wiaderek napełnionych wodą. Polskie prawo zakazuje kupowania żywych ryb i umieszczania ich w torebkach foliowych. Za taki sposób konfekcji grożą niemałe grzywny. Woda w basenie z żywymi karpami powinna być czysta, klarowna i w zasadzie bezzapachowa. Ryby powinny być sprężyste, twarde i lśniące. Zdrowy karp nie może być poobijany, ani mieć plam, wklęśnięć i jakichkolwiek uszkodzeń na skórze. Takie zmiany skórne mogą świadczyć o zmęczeniu DSC 0606zwierzęcia lub o chorobie. Kolor skrzeli ryby powinien być ciemnoczerwony, a nie blady. Ponadto skrzela powinny ściśle przylegać do rybiego ciała. Oczy karpia powinny być szkliste, wyraźne i wypukłe. Wybierając wigilijną rybę powinniśmy także zwrócić uwagę na jej wielkość. Przy mniejszych okazach, ważących ok. 1 kilograma, należy bardziej uważać na ości. Większe ryby co prawda łatwiej się filetuje, ale mogą być przerośnięte tłuszczem. Wybór należy do nas. Oczywiście nie bez znaczenia jest pochodzenie ryby. Okazuje się, że większość Polaków zjada karpia raz w roku, a tylko nielicznie jedzą go częściej niż trzy razy do roku. Z tego względu powinniśmy zakupić na nasz wigilijny stół rybę jak najlepszej jakości i nie warto bić się w markecie o karpie, które są kilka złotych tańsze niż te na ulicy z certyfikowanej hodowli. Omijamy stanowiska sprzedaży karpi, gdzie nie mamy jasno opisanego miejsca połowu czy hodowli. Zapamiętajmy, że każdy sprzedawca i hodowca jest dumy ze źródła z jakiego pochodzą ryby. Jeżeli dostawca jest niepewny, a tym bardziej jeżeli pochodzi z zagranicy to pochodzenie karpi jest skrzętnie ukrywane. Nie wierzmy tez słowom sprzedawcy, że są to karpie polskie i jeszcze na dodatek z hodowli ekologicznej. Przecież on może powiedzieć cokolwiek. Duża reklama, certyfikat, pieczęć i podpis to są fakty, które powinny nas przekonać. Istnieje w Polsce wiele stawów, które dostarczają najwyższej jakości surowca wigilijnego i podczas sprzedaży nigdy się nie ukrywają. Kupujmy karpie właśnie z takich miejsc. Miejmy tez na uwadze, ze kupując polska rybę, wzbogacamy polskich producentów ryb, którzy uważani są za najlepszych w Europie. Polskie ryby szczycą się bardzo dobrą opinią, dlatego nie ma żadnej przesłanki abyśmy kupowali karpie z niepewnego źródła, które mogą pochodzić z zagranicy. Nie powinien nas zrażać także zapach mułu. Karp jest ryba, która uwielbia zamulałe stawy, a jedzenia wyszukuje grzebiąc w podłożu. Z tego względu jego skóra ma specyficzny zapach. Tuż przed smażeniem rybę taką możemy obłożyć plastrami cebuli i cytryny, a zapach mułu zniknie.

dr Radosław Kożuszek

Nie masz uprawnień do dodawania komentarzy.

Copyright © 2018 Sylwetka.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.