Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

image001

 

12 września już po raz kolejny odbyły się zawody z cyklu „Kamienna Rzeźba” w Strzegomiu - mieście z granitu słynącego. Z przyjemnością, w Sylwetkowym gronie pojechaliśmy na tą imprezę. Zawsze organizator – KS START Strzegom, z panem Markiem Rydwańskim na czele, przygotowują imprezę z ogromną starannością.

 

Rywalizacja toczyła się w 4 męskich kategoriach. Finaliści poszczególnych uzyskiwali prawo do startu na zawodach: Arnold Classic Europe, które już pod koniec września będą rozgrywane w Madrycie.

Mimo, że większość z nas sędziowała te zawody, po cichutku dopingowaliśmy naszemu Kamilowi Tanwicowi. Oczywiście ocena, oceną sędziowska – zawsze dotyczy formy zawodnika w danym dniu i musi uwzględniać główna pryncypia jak: wielimage003kość umięśnienia, proporcje, separacja i definicja, ale liczyliśmy, że Kamil wypadnie dobrze. Dobrze - ale jak na ten okres! Zamierzenia trenera Leszka Michalskiego były jasno sprecyzowane – Kamil ma osiągnąć 100% formy na zawodach w Madrycie, stąd tutaj jeszcze mogło brakować sylwetce ostrości. Jednak spokojnie, Kamil zdąży pokazać co trzeba i kiedy trzeba. Wiosną tego roku, pamiętam jak wielu na zawodach w Żelistrzewie patrzyło na Wojtka Pieczabę i Krzysia Skryplonka z powątpiewaniem i lekką „szyderą”. Jeden antyfan to nawet wszedł ze mną w dyskusję, że w takiej formie zawodnicy nie powinni się pokazywać. Potem ja mogłam triumfować szyderczym spojrzeniem na owego antyfona – bo to właśnie ci zawodnicy przywieźli medale z ME.

 

Powróćmy jednak do Strzegomia. W kulturystyce klasycznej zaprezentowało się 6 zawodników. Od początku na pierwszy plan wybijała się piękna, pełna sylwetka Jacka Ratusznika. Takich mięśni chcemy więcej w klasyku – dużych, żywych, gęstych, a nie przybiedzoimage005nych z katorżniczą definicją, jakiej możemy szukać na wystawach „The Human Body”. Przecież jak z kogokolwiek zdejmiemy skórę, tłuszcz to pozostanie „sucha” maska mięśniowa, w jakiej posiadaniu jest każdy człowiek. Mam nadzieję, że zobaczymy Jacka jeszcze w tym sezonie. Na drugiej pozycji uplasował się Przemysław Żokowski – zawodnik utytułowany, startujący od 2010 roku. Miałam nadzieję, że Przemka zobaczę w jakimś innowacyjnym programie dowolnym. Przemek jednak wybrał bezpieczną opcję – sprawdzony program dowolny, którzy ułożyli mu jego pierwsi trenerzy: Leszek Michalski i Katarzyna Matella. W sumie nie dziwię się, w tamtej formie i z tym programem sięgnął po międzynarodowy tytuł mistrzowski. Miejsce trzecie zajął proporcjonalny, odstający od swych rywali w zakresie szlifu przedstartowego, Bartosz Leoniewski.

 

W kulturystyce juniorów, w której weryfikacje przeszło 11 zawodników, rządził Krzysztof Masztalerz. Krzysztof kończy zaraz wiek juniora i widać, że w tym sezonie chce narobić niemałego zamieimage007szania na scenie kulturystycznej. Jeżeli tak wygląda w wieku juniora to strach się bać co będzie dalej!. Nienagannie przygotowane, proporcjonalne, pełne mięśnie robiły wrażenie na sędziach i publice. Tylko mam jedno małe ale. Nie byłabym sobą, gdybym tego nie napisała. Zawsze jakoś irytuje mnie i żenuje jak zawodnik, niczym gwiazda pop na wielomilionowym koncercie, wzywa fanów ruchami rąk do oklasków. Na zawodach takie zachowania chyba nie są na miejscu. Program dowolny ma porwać publiczność, która jeżeli będzie urzeczona formą i wykonaniem, sama zacznie bić gromkie brawa. Ale to tylko moja prywatna opinia w tej materii. Mimage009iejsce drugie zajął bardzo obiecujący zawodnik – Sebastian Milecki, który zaprezentował duże, pękate mięśnie. Lubię takich zawodników – może umięśnienie jeszcze trochę trzeba „poukładać”, ale jest to materiał na naprawdę obiecującego kulturystę. Zasłużone trzecie miejsce zajął Kamil Tanwic. Kamil był przygotowywany psychicznie przez swojego trenera, że celem tego startu jest uzyskanie tylko kwalifikacji. Forma jaką przygotował bez żadnych kombinacji żywieniowych, odstawiania wody, była moim zdaniem wyborna jak na ten okres przygotowań.

 

W kulturystyce mężczyzn startowało 10 zawodników. I tutaj panowało niemałe zamieszanie jeżeli chodzi o przyznanie 3 pierwszych miejsc. W pierwszej rundzie Tomasz Kornalewski, Sebastian Szmyt i Krzysztof Masztalerz uzyskali równorzędną sumę punktów. Tomasz zadziwiał pięknymi proporcjami sylwetki, rozłożyste barki, najszersze… W sumie „pięknie” można by było powiedzieć… Według mnie brakowało trochę jakości. Sebastian był perfekcyjnie przygotowany jakościowo, ale ustępował nieco pola pod względem proporcji. Krzysiu wnosił do tej trójki powiew młodych, tryskających energią mięśni. Ostatecznie, małymi różnicami punktowymi, pierwsze miejsce zajął Tomasz Kornalewski, drugi był Sebastian Szmyt. Mocną, trzecią lokatę wywalczył Krzysztof Masztalerz. I myimage011ślę, że dla Krzysia to był niezły sukces toczyć tak zaciętą walkę ze „starymi wygami” w kulturystyce, uzyskując jednocześnie ogromną przewagę punktową nad resztą rywali. Nasz Kamil Tanwic w tej kategorii zajął bardzo dobre szóste miejsce za Arturem Koziełem i Krzysztofem Reinhardem.

 

W konkurencji weteranów zobaczyliśmy trzech, tylko z nazwy, starszych panów. Oczywiście równych sobie nie miał Sebastian Szmyt. Drugie miejsce zajął Jan Olejko. Panie Janku – może pora pomyśleć o jakimś nowym „figlarnym” programie dowolnym…J. Trzecie miejsce zajął miejscowy zawodnik – Tomasz Kądziołka, który zaprezentował dobrą formę jak na debiutanta.

 

Zawody w Strzegomiu przebiegły sprawnie i szybko, przy wypełnionej sali widowiskowej. Raz tylko nie wiedziałam o co chodzi, gdy miała wyjść jedna kategoria na scenę a sędzia sceny wyprowadził inną, gdyż zdecydował, że tamci mają odpocząć… No cóż Sędzia Wodzirej musi o sobie czasem przypomnieć. Gdyby podobny fakt zaistniał na zawodach międzynarodowych nie chciałabym być w skórze tego sędziego. Za przebieg zawodów odpowiada Sędzia Główny i wsimage013zyscy pozostali sędziowie wszelkie zmiany muszą uzgadniać z nim. Myślę jednak, że szybko owy Pan sędzia przekona się czy lepiej martwić się o zadyszkę zawodnika czy o przebieg zawodów. Bo tak naprawdę po czym niby ma odpoczywać zawodnik? Po 5 minutach pozowania? Może po minutowym programie dowolnym? Może za chwilę będziemy robić przerwy zaraz po tym, jak zawodnicy wejdą na scenę, bo zmęczą się samym wchodzeniem? Są ustalone zasady rywalizacji, ustawiania zawodników na scenie, które nie podlegają dyskusji. Jak komuś nie odpowiadają reguły zawodów bokserskich to przecież nikt nie zmienia ich zasad. Ja, i myślę że przeciętny Kowalski także, chcę oglądać radosnych, sprawnych zawodników, którzy poruszają serca w programie dowolnym, a nie dyszące maszyny, które mogą w każdej chwili zemdleć albo stracić przytomność z powodu odwodnienia. Jeżeli teraz drogi zawodniku cisną Ci się na usta różne epitety pod moim adresem – wyluzuj. Pomyśl - dla kogo jest to całe widowisko sportowe.

 

Zawody w Strzegomiu, oraz odbywające się w ten sam weekend w Warszawie, otworzyły sezon jesienny w sportach sylwetkowych. Z niecierpliwością czekam na Mistrzostwa Juniorów i Weteranów oraz Puchar Polski.

 pdfKomunikat końcowy zawodów

K. Matella

 

 

Nie masz uprawnień do dodawania komentarzy.

Copyright © 2017 Sylwetka.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.