Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /sylwetka/plugins/content/youtubeplugin/youtubeplugin.php on line 49

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

image001

 

Sukcesów ciąg dalszy...


    Santa Susanna w Hiszpanii to coroczna „stolica” skupiająca najlepszych kulturystów i fitnesski sceny europejskiej. To właśnie tu, od kilku lat, odbywają się Mistrzostwa Europy w Kulturystyce i Fitness IFBB. Ten malowniczy kurort raz w roku staje się najbardziej „umięśnionym” miasteczkiem w Hiszpanii.

/w większości kręciła Asia Wodecka/


    Nasza „Sylwetkowa” ekipa, 7 muszkieterów w składzie: Krzysztof „Byku” Skryplonek, Wojtek „Synuś” Pieczaba, image003Bogdan Chabros, Gabriel Koperkiewicz, Małgorzata „Gabi” Krawczyk, Małgorzata Pietrzak –Lenart i ja w skromnej osobie Joanna Wodecka mieliśmy zaszczyt reprezentować Polskę w tym międzynarodowym wydarzeniu. Oprócz siedmiu muszkieterów, było również trzech wspaniałych w składzie: Ewa Chabros - niezastąpiona Sylwetkowa Fotograf, Dominik Krawczyk- przewodnik sylwetkowego teamu B oraz paparazzi i jego pomocnik Tomek Lenart „Leny”.


Rimage005eprezentacja Polski była w tym roku wyjątkowo liczna, bo aż 69 zawodników walczyło na scenie o trofea.


13 maj 2015 rok godzina 9.00 czas weryfikacji, czyli kolejki, kolejki i jeszcze raz kolejki. I jedyne co pamiętam z weryfikacji to kolejki i jeden niemiłosiernie upierdliwy pana porządkowy, którego chciałam zabić wzrokiem…., który później okazał się jednym z sędziów hehe. Po weryfikacjach udaliśmy się na miejsce docelowe Florida Park Hotel, w którym mieszkaliśmy przez cały pobyt. Hotel piękny, przepyszne jedzenie, szczęście miał ten kto startował jako pierwszy. I z tego miejsca pozdrawiam bikiniary, które startowały w niedzielę.

14 maj 2015 mieliśmy zaszczyt kibicować Bogdanowi Chabros, który walczył w kategorii weterimage007anów. Bogdan na scenie dumnie prezentował swoją muskulaturę, a nasza Sylwetkowa Fotograf Ewa tak bardzo przeżywała i kibicowała swojemu mężowi, że na całe szczęście zdążyła cyknąć kilka fotek, po tym jak się spostrzegła, że zapomniała o fotkach :) Po Bogdanie nadszedł czas na pary i tu Małgorzata Krawczyk wraz z Gabrielem Koperkiewiczem zaprezentowali swoje piękne sylwetki na scenie. Szkoda tylko, że nie było im dane pokazać układu dowolnego, ponieważ uważam, że rzucił by on grono sędziowskie na kolana. W ogóle tak jak stwierdziła nasza Sylwetkowa dietetyczka Katarzyna Matella i ja dołączam się do jej opinii, że układy dowolne par powinny być obowiązkowym elementem każdej jednej pary, ponieważ to dawałoby pełen obraz tej przepięknej konkurencji.
 image009

15 maj, czyli piątek pełen dumy. Już od rana było czuć delikatne napięcie i skupienie naszych zawodników. Nakładanie smarów, oliwkowanie itd… dzień pełen roboty. Tradycyjnie Wojtuś większość przedpołudnia spędził na spaniu, bo jak mówi „gdy dziecko śpi, to rośnie”, nawet protana nakładałyśmy mu z Małgosią na twarz  „na śpiocha”. Natomiast Krzysia dobry humor chyba nigdy nie opuszcza i zaraża on nim wszystkich dookoła. Nawet pokazywał nam Swoje drugie serduszko w łydce, to ponoć od tego jest taki kochany (ale to tajemnica). image011

 

Jako pierwszy tego dnia wychodził Gabryś, pełen spokoju i skupienia, ostatecznie uplasował się na ósmym miejscu. Później przyszła kolej na Krzysia, który fantastycznie prezentował się na scenie. Krzysiu jest takim zawodnikiem, który na scenie czuje się jak ryba w wodzie. Chyba każdy na widowni czuje tą radość i frajdę, która wręcz emanuje od naszego Skryplonka. Jednak apogeum jego występu to układ dowolny, cudowna muzyka, którą wybrała nasza Kasia Kasiuleńka Matella i układ choreograficzny ułożony przez Małgosię Kawczyk i współgrająca muskulatura „zaprojektowana” przez naszego wspaniałego trenera Leszka Michalskiego oraz wrodzony wdzimage013ięk i talent Krzysztofa to majstersztyk na najwyższym poziomie. Wstyd się przyznać, ja aż miałam CIARY!!!!  Jednak Byku, niezły cwaniak, zamiast zdobyć złoto, to o srebro się postarał, pewnie dlatego, że chce mieć wszystkie kolory sukcesu z Mistrzostw Europy. 2014 brąz, 2015 srebro, 2016 nie pozostaje nic innego jak złoto. Jako ostatni tego dnia walczył Wojtek. Nasz najmłodszy a zarazem największy. Na scenie siła spokoju, opanowania, pewność siebie, piękne pozowanie, wspaniała sylwetka. Krzyś i Wojtek tak jak mówią to Sylwetkowi bracia i to się czuje. Śmiem powiedzieć, że Wojtek uczy się od Krzysia, który jest bardziej doświadczonym zawodnikiem, luzu na scenie. Wojtek za każdym razem chwyta mnie za serce podczas dogrywki. Zawsze walczy ze sportowym duchem jednak doskonale zna zasady fair play i właśnie w tym momencie widać najbardziej, że Wojtuś jest tu gdzie być powinien. No i w końcu przyszedł czas największej dumy Trenera…. MAMY BRĄZ!!!! Właściwie synuś ma, ale cieszyliśmy się wszyscy jakby był i nasz.
 image015

W tym momencie należą się wielkie ukłony i podziękowania w stronę Dominika, który jednocześnie robił fotki, wysyłał sms-y, wrzucał fotki na FB i był na bieżąco z naszym Trenerem. Ogólnie rzecz ujmując, była gorąca linia :) Dominik również spisał się na medal.

Po dniu pełnym wrażeń, chłopaki dali upust swojej fantazji w hotelowej restauracji, później poprawili na mieście (naleśniki z nutellą, truskawkami, bananami były the Best).

O zimage017grozo przyszedł czas na sobotę: czyli Gabrysia (czytaj Małgosia) i ja. Jedna spokojna a druga spokojna choleryczka, zgadniecie która jest która? Niestety szkoda, że dziewczyny mają więcej do zrobienia przed startem niż faceci. Zamiast odpoczywać z nogami do góry, od rana: malowanie ciała, układanie włosów, robienie makijażów…. ciężka robota, współczuję wszystkim dziewczynom, które każdego dnia nakładają tony kremów, podkładów, cieni i Bóg wie co jeszcze a na koniec dnia muszą się tego pozbyć. I tu przypomniał mi się kawał jak Bóg stworzył kobietę, spojrzał, roześmiał się i powiedział to nic, pomaluje się :) Dobrze, że była z nami Gośka Lenart, która ogarnęła nasze lico abyśmy z Małgosią K. wyglądały pięknie. (Dzięki Gosiu, masz fach w ręku, było cudnie.)
 
 
Pierwsza wychodziła Joasia Wodecka (czyli ja). Pomimo tego, image019że startuję dopiero drugi rok, mam ogromną radochę wychodząc na scenę. Czuję się swobodnie i chyba dopiero wtedy wychodzi ze mnie moja ukryta kobiecość. Jak powiedział Leny (Tomek Lenart) urzekłam go swoim występem. Cóż mogę więcej pisać o sobie….niech inni ocenią. Ja osobiście uważam, może nieskromnie, ale prezentowałam się całkiem nieźle. Trochę muskulatury jeszcze mi brakuje do poziomu europejskiego, ale obiecuję, że będę nad tym pracować i w przyszłym roku pokażę progres. Zaraz po mnie na scenę wkroczyła moja Sylwetkowa siostra Małgorzata Krawczyk, zwana Gabrysią. To jest po prostu sceniczny wulkan kobiecości. Żadna z pań nie potrafi poruszać się na scenie jak Gośka, każdy jej krok wyzwala tyle energii i seksapilu, że trudno to opisać, kto nie widział niech żałuje. Małgosia zaprezentowała się ślicznie: jak dla mnie rasowa fitnesska. Piękne mięśnie, separacja, kobieca sylwetka, piękny uśmiech, nic dodać nic ująć. Szkoda tylko, że sędziowie nadal patrzą na ilość umięśnienia a nie na jakość :(
 

No i w image021końcu, można było się najeść, szkoda że jak już można to aż tak bardzo się nie chce. Wieczorkiem spacerek obowiązkowo w doborowym towarzystwie, nawet tańce były. I tu znów muszę pochwalić naszych Mistrzów, pomimo ogromnej muskulatury umieją fantastycznie tańczyć, brawo chłopaki, oni po prostu to czują :)
 

Niedziela, dla większości reprezentacji, czas luzu i resetu, dla „bikiniar” dzieimage023ń startu. Gośka Pietrzak-Lenart tego dnia, dała wszystkim w Santa Susanna możliwość podziwiania jej wdzięków. Niestety dla Tomka L. dzień stresu, jak dotychczas był spokojny i wyluzowany, tego dnia adrenalina dała się we znaki. W tym momencie muszę powiedzieć, nie wiem skąd to się bierze, ale obydwie Małgorzaty, na co dzień skromne i nie powalające swoją techniką chodzenia, na scenie zmieniają się w demoniczne pantery. Nie wiem jak to robią, ale poruszają się z taką gracją i seksapilem, że aż ciężko to opisać. Może dlatego, że są z jednego miasta, a może dlatego, że Gośka Lenart to zawodniczka Małgosi Krawczyk i dlatego na co dzień „człapią”, żeby nikt nie czuł zagrożenia a na scenie pokazują Swoje prawdziwe ja.
Czas zawodów dobiegł końca. Uważam, że każdy z nas dał z siebie wszystko i pokazał się z jak najlepszej strony. Jednym poszło lepiej innym nieco gorzej, ale i tak każdy z nas jest ZWYCIĘSCĄ. Samo to, że mogliśmy reprezentować Polskę i „SYLWETKĘ” na Mistrzostwach Europy to dla nas ogromny sukces. Nie wiem jak Wy, ja czuję się Mistrzynią.


 
 
                                                                                            Z pozdrowieniami Mc Gywer J. Wodecka.
Zdjecia: Ewa Chabros

Nie masz uprawnień do dodawania komentarzy.

Copyright © 2017 Sylwetka.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.