Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /sylwetka/plugins/content/youtubeplugin/youtubeplugin.php on line 49

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

 Kiedy p. Leszek dwa tygodnie wcześniej poinformował mnie o tych zawodach, to się ucieszyłem. Do końca nie wiedziałem, czy będę na tych zawodach bo miałem wcześniej ustalone własne plany. Jednak jednocześnie chciałem zobaczyć na żywo Jana Olejko i pokazać go swojej rodzinie, a szczególnie młodemu synowi, który mnie podpatruje i zaczyna sam powoli ćwiczyć kulturystykę i ćwiczenia siłowe. Moja sylwetka pozostawia wiele do życzenia, więc przykładem sylwetkowym dla swego syna nie jestem, ale sylwetka 64-letniego Jana zawsze jest bez zarzutu. Chciałem tę sylwetkę pokazać swemu synowi na żywo.

 Zabrałem więc ze sobą syna, żonę i siostrę i pojechaliśmy do Sopotu na te zawody kulturystyczne. Na zawody fitness sylwetkowego nie zdążyliśmy. Ale na zawody w kulturystyce trafiliśmy od samego początku. Zawodnicy startowali w nast. Kat. wagowych:

Kulturystyka juniorów - open
Kulturystyka mężczyzn: 70 kg., 80kg., 90kg., +90kg., open

Najpierw zaprezentowali swoje sylwetki juniorzy. Każdy zawodnik pokazywał się od jak najlepszej strony w pozach obowiązkowych, a pani sędzina co pewien czas ich przestawiała pomiędzy sobą na scenie, aby sędziowie oceniający zawodników mieli większe możliwości porównania sylwetek z różnej perspektywy. Po pozach obowiązkowych nastąpiło prezentowanie układu dowolnego do podkładu muzycznego. Sędziowie pracowali szybko i zdecydowanie. Wyniki były już gotowe praktycznie w kilkanaście sekund po prezentacji układu dowolnego ostatniego zawodnika. Prowadzący zawody Ryszard Rećko odczytał wyniki, a wytypowane osoby nagradzały zwycięzców nagrodami i pucharami przy wtórze gromkich braw publiczności. Po zakończeniu nagradzania zawodników – wszyscy zawodnicy mogli jeszcze raz zaprezentować swoje sylwetki – tym razem dla publiczności. Po krótkiej prezentacji wszystkich zawodników na scenie zostali tylko zdobywcy podium, którzy we trójkę pieścili oczy widowni swoimi sylwetkami. Na deser – mistrz kategorii wagowej, swoją nienaganną sylwetką zrobił ucztę wizualną dla publiczności mając do tego tak dużo czasu ile tylko potrzebował.

            Potem przy tym samym schemacie organizacyjnym prezentowali swoje sylwetki  kolejnie zawodnicy w  następnych kategoriach wagowych, aż do +90 kg włącznie. Jan Olejko występował w kat. wagowej do 70 kg, którą wygrał bezkonkurencyjnie. Po dekoracji ostatniego zawodnika +90 kg w kat. open. rywalizowali ze sobą tylko i wyłącznie zwycięzcy poszczególnych kategorii wag. Tutaj niekwestionowanym liderem okazał się Wojtek Rudniak. W kat. do 90 kg występował nasz zawodnik z klub EFEKT TORUŃ – Krzysiu Wojtal, który wywalczył III miejsce.

            Kilka moich subiektywnych refleksji na temat tych zawodów.

Najpierw przytoczę regulaminowe cele tych zawodów:

- prezentacja polskiej czołówki kulturystycznej mieszkańcom Sopotu,
- popularyzacja kulturystyki i fitness.

Czy te cele udało się zrealizować? Jak zwykle dobrze jest krytykować, gorzej jest być realizatorem przedsięwzięcia, które się krytykuje. Mam jednak nadzieję, że moja rzetelna krytyka przyczyni się do rozwoju kulturystyki zarówno wśród młodzieży, jak i ludzi dojrzałych, czy też sędziwych weteranów.

1.      Zacznę może od organizacji zawodów. Moim zdaniem można ją ocenić na CELUJĄCO z punktu widzenia obsługi zawodów, pracy sędziów, prowadzącego. Prowadzącym zawody był Ryszard Rećko, były Mistrz Polski w Kulturystyce, uzupełniał go doskonale sam organizator vice Mistrz Świata w Kulturystyce Henryk Hryszkiewicz. Ten duet w bardzo ciekawy sposób przybliżał publiczności dzisiejszą kulturystykę i zachęcał do jej uprawiania. Ewenementem organizacyjnym (przed zawodami ze strony H. Hryszkiewicza) było przekonanie prezydenta m. Sopotu o dofinansowanie kulturystyki i fitness dla młodzieży sopockiej. Dzięki tej pozytywnie zakończonej inicjatywie młodzież sopocka pochodząca z biedniejszych rodzin może spokojnie uprawiać kulturystykę i fitness w wersji rekreacyjnej, sportowej, a także profilaktycznej.

2.      Miłą niespodzianką tych zawodów był udział w zawodach osoby niepełnosprawnej na równi z osobami zdrowymi. Ten młody człowiek z dużą blizną po operacji biegnącą wzdłuż całego prawego uda oraz prawą nogą wyraźnie cieńszą niż lewą pokazał swoim kolegom ze sceny, jak i publiczności niezwykłą waleczność i hart ducha, gdyż jako niepełnosprawny musiał włożyć co najmniej podwójnie więcej pracy w przygotowanie się do zawodów niż wszyscy inni zawodnicy.

3.      Sprawna praca sędziów była bezcenna. Dzięki niej uniknięto dłużyzn, a zawody przebiegały sprawnie i ciekawie.

4.      Kolejnym pozytywnym ewenementem tych zawodów był 64-letni Jan Olejko. Dla mnie osobiście to pasjonująca żywa historia kulturystyki w Polsce w najlepszym wydaniu. Jan Olejko zaczynał kulturystykę wtedy, kiedy w Polsce ona dopiero raczkowała. 40 lat temu naczelnym hasłem zawodów kulturystycznych było: SIŁA, SPRAWNOŚĆ, PIĘKNO. Wtedy każdy kulturysta to był pasjonat sportów siłowych, który nie mając dostępu do dzisiejszego sprzętu, suplementów i opieki medycznej – był w pierwszej kolejności silny i sprawny, a na deser, jako kropka nad „i” mógł pochwalić się efektem tej siły i sprawności – piękną sylwetką. Taki był i pozostał Jan Olejko. Jako jedyny zawodnik na scenie pokazał, że kulturystyka to nie tylko garnitur z mięśni, ale również ich elastyczność i praktyczna użyteczność. I w tym momencie w zasadzie pochwały się kończą.

5.      Teraz trochę negatywów. Pierwszym negatywem jest dobór zawodników i ranga zawodów. Ja podobnie jak Jan Olejko wyrosłem na hasłach SIŁA, SPRAWNOŚĆ, PIĘKNO. Pod takim też tytułem jako nastolatek zakupiłem sobie książkę Stanisława Zakrzewskiego, w której promował on rodzącą się w Polsce kulturystykę. Ta książka, a dokładniej zawarte w niej przykłady kulturystów sprawiły, że już jako chyba nawet 14-15 latek zacząłem uprawiać kulturystykę. Moimi pierwszymi hantlami były zwykłe półlitrowe butelki po piwie, które ważyły ok. 25 dkg. Pan Leszek powinien je pamiętać, bo wtedy nie było żadnych kapsli na butelkach, tylko specjalne sprężyny dociskowe zakończone porcelanową zatyczką. Potem ciężar tych butelek zwiększałem kładąc je na wagę i wypełniając je wodą. A kiedy ciężar butelki z wodą był zbyt mały, to dosypywałem piasek do wody, aby ciężar butelki-hantla zwiększyć. Metoda Sandowa – była dla mnie standardem ćwiczeń, dzięki której z nieporadnego chłopaka rozwinąłem się w silnego i sprawnego młodzieńca, który był najbardziej wygimnastykowanym chłopakiem w klasie w szkole średniej. Ta pasja ćwiczeń z tamtych lat została mi do dziś. A jacy kulturyści są dzisiaj? Czy są oni twórczą i inspiracją dla dzisiejszej młodzieży? Oceńcie sami. Zawodników widziałem z bliska, bo byłem 1 metr od sceny. Wielu z nich jeszcze nie przystąpiło do żadnej prezentacji sylwetki, a ja na twarzy widziałem, że są bardzo zmęczeni. W zasadzie przed prezentacją przegrali już swoje zawody. Weźmy teraz dobór zawodników. W każdej kat. wagowej było 1-2 zawodników wyróżniających się. Reszta zawodników była słabo umięśniona. Praktycznie rywalizowało ze sobą tylko dwóch zawodników w każdej kat. wagowej. Kolejna sprawa to ilość startujących. W każdej kat. wagowej startowało od 4-6 zawodników. Równie dobrze w tych zawodach mógłbym startować i ja. Byłbym co najwyżej siódmy. A siódme miejsce na zawodach ogólnopolskich to całkiem niezły wynik. Inaczej sprawa by się miała, gdyby w kat. wagowej startowało np. 14-20 zawodników. Byłyby ćwierćfinały, półfinały. Wtedy być siódmym zawodnikiem w takiej grupie to już byłby całkiem niezły wynik. Na zakończenie najsmutniejsza sprawa, to przygotowanie zawodników do zawodów. Jako osoba z branży tanecznej jestem uczulony na słowo SPRAWNOŚĆ. I to co można nazwać sprawnością kulturysty pokazał tylko 64-letni Jan Olejko. Z pozostałych młodych zawodników tylko jeden pokazał w układzie dowolnym stanie na głowie. A reszta? W ogóle nie wysiliła się, aby pokazać coś ponad przeciętność. Każdy z zawodników próbował pokazać jakąś choreografię, ale tą choreografią na pewno nie powalili na kolana ani jednego tancerza. Nie wiem, czy ci zawodnicy kogokolwiek „powalili na kolana” swoimi układami dowolnymi. Stąd moje pytanie: czy da się młodzież zachęcić do kulturystyki i ćwiczeń siłowych robiąc ze swego ciała tylko zwykły garnitur ze swoich mięśni? Takie „garnitury” młodzież jak będzie chciała, to prędzej czy później kupi sobie w jakimś specjalistycznym supermarkecie. Kolejna sprawa to kondycyjne przygotowanie zawodników. Dla mnie to tragedia. Wyjść na scenę pokazać kilka póz i potem potrzebować czas na odpoczynek? W jednym przypadku zawodnik dostał nawet skurczu takiego, że trzeba było wzywać opiekę medyczną. Proszę kulturystów-pasjonatów, aby się nie obrażali, ale młodzież zarówno dzisiejsza, jak i dawniejsza myśli kategoriami dwójkowymi i ma proste myślenie. Po co taki chłopak ma kilka razy w tygodniu ćwiczyć ćwiczenia siłowe, skoro wyjdzie na scenę, parę razy napręży mięśnie i potem będzie nie do życia? Gdzie tu siła, gdzie tu sprawność, gdzie tu piękno? Miałem okazję być na konsultacjach u p. Leszka, gdzie jego zawodnicy robili prezentacje póz obowiązkowych. I nie było to kilka/kilkanaście sekund na prezentację jak tutaj na zawodach i zmiana. U p. Leszka prezentacja każdej pozy trwała co najmniej pół minuty, często nawet dużo dłużej, bo przy każdej pozie p. Leszek omawiał i poprawiał błędy swoich zawodników, a to trwało. A zawodnicy stali w pozie tak długo, aż Pan Leszek skończył swoje uwagi. I było bez żadnej przerwy. Poza po pozie. A potem nie było czasu na żaden odpoczynek. Ci zawodnicy, którzy w domu nie ćwiczyli póz kulturystycznych – musieli odpoczywać, bo się mocno zmęczyli. Ale byli też i tacy, którzy nie potrzebowali odpoczynku. Oni przedtem systematycznie ćwiczyli te pozy w domu. Ciała ich były już przyzwyczajone do dużych naprężeń mięśni. Dla tych pasjonatów pozy obowiązkowe były czymś naturalnym. Po prezentacji póz obowiązkowych ci zawodnicy szli od razu na salę i ćwiczyli swój trening. Obojętne co to było nogi, klata, plecy, czy ręce. Oni szli i ćwiczyli. I to byli właśnie zawodnicy, którzy mogą być żywym przykładem dla dzisiejszej młodzieży. Szkoda, że nie startowali oni w tych zawodach kulturystycznych. Dziwne, że 64-letni Jan Olejko, który przejechał pół Polski i chociażby z racji podróży był zmęczony – jakoś nie potrzebował odpoczynku po prezentacji, ani też nie miał żadnych skurczów wymagających pomocy medycznej. Jego zawsze pogodna twarz, doskonale umięśnione ciało i nieprzeciętna sprawność ruchowa - dla młodego człowieka znaczą duuuuuuuuuuużo więcej niż pięknie wyrzeźbione ciało młodego człowieka, który zanim dojdzie do sceny już jest zmęczony noszeniem tych mięśni na swoim ciele. Mój syn był pod wieeeeeeeeeeeeeeeeeelkim pozytywnym wrażeniem Jana Olejko.

6.      Reasumując – zawody pokazały cały przekrój polskiej kulturystyki zarówno od strony pozytywnej, jak i negatywnej. Mam mieszane uczucia, czy zawodnicy potrzebujący odpoczynku i ze skurczami wymagającymi opieki medycznej – spopularyzują kulturystykę i fitness wśród młodzieży. Z kolei z drugiej strony. Sam 64-letni Jan Olejko niewiele zdziała, bo będzie tylko sam, a tu potrzeba kilka tysięcy takich osób jak Jan Olejko, albo lepszych od niego. Starałem się pokazać pozytywy i negatywy polskiej kulturystyki. Być może organizatorzy mój opis przeczytają, wyciągną właściwe wnioski i następnym razem w kolejnej edycji tych zawodów będzie dużo więcej pozytywnych elementów promujących kulturystykę i fitness niż teraz.

Całość zakończę fragmentem z książki „Jak stać się silnym i sprawnym” – St. Zakrzewskiego pokazującym możliwości człowieka, który był twórcą metody izometrycznej Maxa Sicka, czyli m.in. dokładnie tego co robili w ograniczonym zakresie wszyscy zawodnicy na tych zawodach – napinania na pewien czas odpowiednich mięśni.

Oto wyniki żmudnej i systematycznej pracy Maxa Sicka:

„• Atletę Van Diggelena ważącego 82 kg unosił w górę jedną ręką kolejno szesnaście razy trzymając w drugiej ręce szklankę wypełnioną wodą i nie wylewając z niej ani kropli

• Zgłaszających się na ochotnika mężczyzn do 110 kg wagi obnosił dookoła areny cyrku na wyprostowanym w górę ramieniu

• wykonał „stójkę” na kciukach wspartych o maczugi.”

Ten opis fascynował i inspirował mnie do pracy nad sobą ponad 35 lat temu, kiedy to pierwszy raz czytałem tę książkę. Dokładnie tak samo inspiruje mnie dzisiaj, kiedy to podjąłem decyzję o powrocie do siły, sprawności i wytrzymałości z lat młodzieńczych za pomocą ćwiczeń siłowych.

Dla odmiany, co pokazali pełnosprawni zawodnicy na tych zawodach, czyli polska czołówka kulturystyczna (patrz cele zawodów) ?? Poza Janem Olejko – praktycznie nie pokazali nic, co w jakimś drobnym ułamku byłoby częścią osiągnięć Maxa Sicka. Nawet żaden z nich nie potrafił wykonać prostej stójki na rękach (o stójce na kciukach nawet nie śmiałem marzyć, że zobaczę). Potrafili oni tylko wyjść na scenę kilka razy naprężyć mięśnie i część z tych młodych i zdrowych zawodników była już nie do życia, a jeden potrzebował opieki medycznej bo nie mógł sobie poradzić ze skurczem mięśni. Czy Ci zawodnicy są w stanie PORWAĆ takimi swoimi osiągnięciami młodzież do ćwiczenia kulturystyki i ćwiczeń siłowych? Odpowiedzcie sobie sami.

W tym kontekście cel główny zawodów, czyli prezentacja polskiej czołówki kulturystycznej mieszkańcom Sopotu – jak na ironię przyniósł efekt odwrotny od zamierzonego.

Janusz Danielczyk

Nie masz uprawnień do dodawania komentarzy.

Copyright © 2017 Sylwetka.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.