Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

RG


Przedstawiamy historię utalentowanego juniora w kulturystyce – Rafała Górki. Rafał jest wychowankiem toruńskiego klubu Efekt. Jako junior w kulturystyce osiągnął naprawdę dużo. W 2005 roku wyjechał z Polski i trochę słuch o nim zaginął. W ostatnich tygodniach Rafał odwiedził rodzinny Toruń i specjalnie dla Sylweciarzy napisał, co działo się z nim w ostatnich latach. Mamy nadzieję, że nasz kontakt nie urwie się i Rafał będzie naszym stałym korespondentem.

1„Od moich ostatnich zawodów minęło juz sporo czasu. Ostatni występ miał miejsce na Mistrzostwach Świata Seniorów w Moskwie pod koniec 2004. Udział w tej imprezie był dla mnie dość przypadkowy. Moje docelowe zawody (Mistrzostwa Europy Juniorów) zostały odwołane, a więc pozostało mi wystartować w Pucharze Polski mężczyzn, gdzie zająłem 6 miejsce. Odstęp między planowanymi ME a PP był dość spory a więc wyszedłem do tych zawodów z "marszu”. Forma nie była taka, jak chciałem ze względu na krótszy czas przygotowań. Wprawdzie w Moskwie  było zdecydowanie lepiej, ale rywalizacja ze starszymi, bardziej doświadczonymi zawodnikami na PP dała mi dużo do myślenia. W tym momencie skończył się dla mnie wiek juniorski. Mając 21 lat stałem się seniorem. Z całą pewnością byłem najmłodszym zawodnikiem na MŚ. Widziałem ile pracy jeszcze przede mną aby osiągnąć podobne sukcesy poza kategorią juniorów. Jako junior odnosiłem ich sporo: miałem na swoim koncie dwukrotne vice Mistrzostwo Świata, dwukrotne Mistrzostwo Polski i kilka  wygranych na krajowych zawodach regionalnych. Znawcy mówili, że mam predyspozycje na dobrego zawodnika, który w przyszłości może nieźle namieszać na Polskiej scenie kulturystyki. Wiedziałem jednak, że łączy się to z ogromnymi koszami, które musiałbym ponieść. Mając 21 lat nie miałam jednak wymaganego zaplecza finansowego.

DSC_0431W styczniu 2005 roku w pogoni za środkami do przygotowań  wyjechałem do kolegi, który mieszkał w Anglii. Początkowo miał być to wyjazd na krótki okres, aby zarobić parę groszy i wrócić. Wszystko jednak potoczyło się zupełnie inaczej. Gdy tylko dotarłem na miejsce zapisałem się do lokalnej siłowni, bo bez niej nie mogłem przecież żyć. Zaczęła się pogoń za pracą, której szukałem dość długo. Ciężko było wtedy ją znaleźć. Pewnego dnia spacerując po Londyńskich ulicach spotkałem kolegę z którym pracowałem niegdyś w podtoruńskim klubie. Jacek Kubas od 12 lat trenował kickboxing i z czasem przepisaliśmy się do siłowni, w której Jacek miał swoją salkę do treningów. Właścicielem siłowni był zawodowy angielski kulturysta J.D.Dawodu - kulturysta pokaźnych rozmiarów. W siłowni panował kulturystyczny klimat, wokół pełno zdjęć z autografami kulturystów zawodowych. Atmosfera do ćwiczeń była jak najbardziej sprzyjająca.

DSC_0433Któregoś dnia Jacek zaproponował mi, czy nie mógłbym udać się z nim na jego trening... Owszem miałem wcześniej styczność ze sportami walki, lecz tylko w postaci  worka treningowego. Uprawienie takich treningów w przypadku kulturysty mijałoby się z celem gdyż groziłoby utratą masy mięśniowej. Po długich namowach zgodziłem się. Po pierwszych treningach kickboxingu Jacek zapytał żartobliwie czy jestem niepełnosprawny i czy mam problemy z koordynacją ruchową. Oczywiście byłem bardzo sztywny, spięty i nie tak doskonale rozciągnięty jak Jacek, który robił szpagat i kopał niemal w sufit. Słowa Jacka wziąłem poważnie do siebie i zacząłem częściej uczęszczać na jego sesje treningowe. Moje treningi na początku przeplatały się, raz siłownia a na drugi dzień kickboxing lub jedno i drugie w ten sam dzień. Niestety po 6 miesiącach sytuacja z pracą nie poprawiała się. Zostałem zmuszony wyjechać z Londynu i spróbować sił w Oxfordzie. Nastąpił koniec treningów z Jackiem.
W Oxfordzie aklimatyzacja przyszło bardzo szybko. W końcu znalazłem upragnioną pracę. Trenowałem w kolejnej siłowni, gdzie również uczęszczałem na zajęcia boksu. Poznałem pierwsze techniki graplingu, które bardzo przypadły mi do gustu. Sytuacja finansowa zaczynała się poprawiać. Czas mijał mi błyskawicznie. Praca, siłownia, sporty walki, tak wyglądały moje dni. 4444NORMPrzez przypadek poznałem, mieszkającego w Oxfordzie, kolejnego zawodowego kulturystę - Michaela Scheridana. Miałem przyjemność już wcześniej oglądać jego występ podczas pobytu w Moskwie (Grand Prix Rosji). Chęć do startów wróciła. Zaczęły się treningi pod jego okiem. Wszystko wróciło do stanu z przed wyjazdu do Anglii. Znowu czułem chęć startów i co najważniejsze wszystko szło znakomicie. Zrobiłem życiową formę, byłem gotów do Mistrzostw Polski Seniorów 2007. Ważyłem 92 kg przy dobrej definicji. Niestety moja radość nie trwała zbyt długo. Podczas treningu zerwałem mięsień klatki pięrsiowej. Byłem załamany. Wiedziałem, że regeneracja mięśnia potrwa długo. Powrót na scenę został przekreślony ze względu na estetyczność mięśnia piersiowego. Pozostały mi więc sporty walki. Zacząłem znów trenować, klatka piersiowa goiła się, o powrocie do startów nawet nie myślałem. Minął kolejny rok. Sytuacja finansowa była już dużo lepsza. Na powrót do kraju nie zanosiło się. Postanowiłem zacząć inwestować pieniądze na miejscu. Otworzyłem solarium wraz z salonem kosmetycznym w polskiej dzielnicy, a w między czasie działałem w agencji ochrony. W moich treningach nastąpił wreszcie przełom. W Oxfordzie została otwarta Akademia Sztuk Walki (OMAA). Było to coś, czego od dawna szukałem. sasasasasZnajdowało się tam wszystko, czego można zapragnąć fighter, dostęp do najlepszych instruktorów w kraju. Początkowo zapisałem się na zajęcia Muay Thai, które przypominały trochę kickboxing. Z wielkim zapałem uczęszczałem na treningi, gdzie szybko zostałem zauważony. Bardzo łatwo przyswajałem nowe umiejętności, techniki. Wiedza zdobyta w kulturystyce bardzo mi się tu przydała. Wiedziałem doskonale, jak przygotować się do treningu, skąd wziąć na niego energię, jak uzupełnić straty tuż po nim. Miałem to przecież w małym palcu!. Treningi sprawiały mi czystą przyjemność. Zaczęły się pierwsze lokalne zawody, z których udało mi się wyjść zwycięsko.


3Obecnie uczęszczam na wszystkie zajęcia: Muay Thai, Box, BJJ; aby jak najlepiej wypaść w MMA. Klub docenia utalentowanych zawodników. Daje doskonałe warunki do trenowania. Tutaj klub ma pieniądze i inwestuje w zawodnika. Zupełnie inny świat jak w Polsce. Klub zaprasza do siebie zawodników  z "górnych, światowych półek'' . Trenują z nami zawodnicy z takich organizacji jak "UFC" czy "Pride". Moim trenerem od MMA jest Mark "Wizzard" Weir, który uważany jest za nr 1 brytyjskiego MMA. Mark przygotowuje mnie do mojego debiutu w MMA, który odbędzie się wiosną tego roku.


Cieszę się, że znowu mogę startować, rywalizować. Tyle tylko że dyscyplina sportu się zmieniła. Moja przygoda z Anglią, która miała trwać sezonowo zupełnie zmieniła moje życie. Zamiłowanie do kulturystyki przerodziło się w serce do walki.



Na powrót do Polski jak na razie się nie zanosi i chyba jeszcze trochę tu zostanę. Na pracę nie mogę teraz narzekać, mam jej aż nadmiar. Wiadomo, że tęsknie za krajem, rodziną i przyjaciółmi dlatego odwiedzam swój ukochany Toruń przynajmniej 4 razy w roku. Ale to tu poznałem swoją żonę; mam doskonałe warunki do trenowania. Mam nadzieję, że wykorzystam je w 100%”.

 

Pozdrawiam cały Portal Sylwetka

Rafał Górka

 

Strona www klubu, w którym ćwiczy Rafał: www.omaa.org.uk

Komentarze   

# Mateusz300 2010-03-04 20:09
swietny artykul

pamietam jak podziwialem osiagniecia rafala i k dyktego, to bylo juz ladnych pare lat temu..

sylwetka - super
# ~Adam 2010-03-04 23:49
ze mną było odwrotnie w kategorii do 72kg w taekwondo zdobyłem v-ce mistrzostwo warmi i mazur i drugiego v-ce mistrza europy na mistrzostwach europy federacji ITCF w davos... moje całe serce poświęcam teraz "sylwetce"! życe z całego serca powodzenia 3mam kciuki.

Nie masz uprawnień do dodawania komentarzy.

Copyright © 2018 Sylwetka.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.